Ambasadorzy

Ambasadorzy

Dorota Trzeja Zdanowska

Matka trójki cudownych dzieci: Bartka, Marty, Kacpra. Moja przygoda z bieganiem rozpoczęła się w roku 2013 bardzo niewinnie i spontanicznie. Pierwszy start to Bieg Walentynkowy w Dąbrowie Górniczej. W tym miejscu poczułam, że to będzie fajna przygoda… a może nawet coś więcej?? Nie myliłam się. Ludzie, których poznawałam od tamtego momentu sprawili, że pokochałam ten wysiłek, uzależniłam się od niego i koło poszło w ruch! Kolejne starty, spotkania nakręcały mnie coraz bardziej. Od tamtej pory wystartowałam w kilkudziesięciu biegach; począwszy od 5km a skończywszy na ultra maratonach. Pewnego dnia zostałam namówiona na kompletnie inny start niż dotychczas i teraz wiem, że była to najlepsza decyzja jaką mogłam podjąć. ULTRA. Wszystko pasowało do siebie idealnie. Dystans, sceneria, ludzie, pasja. Poczułam zew i świeżość w moim bieganiu. Od tego dnia pokochałam długie dystanse i już wiedziałam, że to coś dla mnie. Moje starty ultra to: ZAMIEĆ 24h ultramaraton, Rzeźnik , Chudy Wawrzyniec, DFBG w Lądku Zdroju, biegi sztafetowe: 24h bieg w Rawiczu oraz Dąbrowie Górniczej. W tym roku spełniłam jedno ze swoich największych marzeń biegowych: ukończyłam bieg 7 szczytów na DFBG w Lądku Zdroju z czego jestem bardzo dumna i zadowolona. W Kamieńsku wystartuję w sztafecie razem ze swoją biegową PRZYJACIÓŁKĄ Beatką Adamczyk – Nowak z Miechowickiej Grupy Biegowej, z którą jeszcze nie raz spotkacie nas na trasach biegowych, bo mamy wiele wspólnych marzeń.

Piotr Kułak

Pasjonat biegów ulicznych, górskich na każdym dystansie od 5km do ultra włącznie. Swoją przygodę z bieganiem zacząłem w maju 2016 roku. Chciałem się sprawdzić na 10km i przygotować na październikowe zawody w Słowackich Koszycach (sztafeta maratońska) gdzie był zorganizowany wyjazd z pracy aby reprezentować firmę w której pracuje. Początkowo trenowałem sam po 6-10km ale po kilku miesiącach rozpocząłem wspólne treningi z Aktywnymi Kamieńsk co zaowocowało, że w swoich pierwszych oficjalnych zawodach wystartowałem już w sierpniu 2016 na dystansie 25km- Ultra Kamieńsk. Obecnie biegam regularnie czerpiąc ciągle z tego radość i wyznaczając sobie kolejne cele oraz wyzwania do osiągnięcia. Rok 2018 jest dla mnie szczególnie bardzo udany. Głównym celem był bieg Rzeźnika 80km w Bieszczadach aby pokonać strach, swoje słabości i zmierzyć się z tak trudnym wyzwaniem. Udało mi się zbudować formę o jakiej nawet wcześniej nie marzyłem i osiągnąć duży sukces w tak szybkim czasie jak na amatora. (Wings For Life- 14 msc open, 45 Maraton Dębno- 18 msc open, 36 PKO Maraton Wrocław- 17 msc open) Poznałem wspaniałych ludzi zarażających innych swoją pasją do sportu i ciągle zbieram doświadczenie obserwując, szukając cennych wskazówek co mógłbym poprawić aby następny dzień był lepszy od poprzedniego... Serdecznie zapraszam Was wszystkich na bieg "setka na stulecie" oraz biegi towarzyszące w tym "najszybsza dycha Niepodległości" w której zapewne wezmę udział razem z wami 😉

Piotr Piasecki

Moja Żona zadała mi jakiś czas temu pytanie: . Dlaczego biegasz takie dystanse? . Myślałem, że odpowiedź będzie bardzo prosta. Że zawrę w zdaniu lub dwóch całą kwintesencję tego co robię. A tu zaskoczyłem samego siebie. Nie potrafiłem sklecić jednej myśli, nie mówiąc o zdaniu. A od czego się zaczęło. A od zmęczenia przy wiązaniu butów 😂 Tak, pewnego listopada 2010roku zmęczyłem się przy wiązaniu butów. takich zwykłych, nie biegowych. Ważyłem 125kg. W grudniu zacząłem biegać. Był potem pierwszy półmaraton, dyszka, wreszcie maraton. W końcu bieg górski w barwach Sokoła z Zakopanego. Następnie kolejny maraton i kolejny. I nagle w 2015 padło hasło lecimy 150km na Łemkowyna Ultra Trail. Po drodze Maraton Leśnika, nieudana setka w Krynicy i 150km ŁUT w limicie. Okazało się że na drugiej części tego biegu czułem się lepiej niż na pierwszej. Może to to. A może coś innego. Może to, że #pokonującsiebie pokazuje moim córkom, że można realizować swoją pasję, że tak naprawdę jesteśmy zdolni do wspaniałych rzeczy, jeżeli tego chcemy. A może to chęć przygody, bo przecież tyle razy kończyłem po limicie, a jednak dobiegałem do mety, a nie rezygnowałem. A może coś jeszcze innego Odpowiedziałem: . Nie wiem. . Mamy rok 2018 i ja nadal nie do końca wiem, co mam powiedzieć. Może czas zrobić coś jeszcze. Przecież mamy jedyną taką szansę w życiu

Anna Rząsowska

Jestem pasjonatą sportu po kontuzji. Przez wiele lat rehabilitacji udało mi się zamienić jazdę konną i wspinaczkę na rower i inne aktywności, m.in. bieganie. Najszybsza w bieganiu nie jestem, ale na pewno szczerym uśmiechem podkręcę Wam tętno. Jestem żywym dowodem na to, że nie wolno się poddawać. Po ostatniej diagnozie "wózek" przebiegłam już 7 półmaratonów, a z 14 wyścigów na rowerze tylko dwa razy nie stałam na pudle.

Back To Top